Geneza projektu

Po raz pierwszy nazwa Genki – znaczy zdrowy pojawiła się w 2021 roku, w projekcie Rodzinny Parasol prowadzonym przez Fundację KAGI w dzielnicy Ursus. Wtedy to, po pandemii okazało się, że wiele dzieci potrzebuje nie tylko zajęć ruchowych, ale przede wszystkim wsparcia w  rozwoju społeczno – emocjonalnym, który został wystawiony na ciężką próbę przez pandemię.
Posiłkując się posiadaną wiedzą pedagogiczno – psychologiczną, długoletnim doświadczeniem w pracy z dziećmi oraz narzędziami i ideą zaczerpniętą z Aikido, instruktorzy Aikido – Agnieszka Potok i Roman Hoffmann, zapoczątkowali nietuzinkowy projekt, który miał być odpowiedzią na palące potrzeby dzieci ujawnione po pandemii. W pierwszych zajęciach brały dział dzieci z Ursusa. Projekt okazał się strzałem w dziesiątkę i cieszył się dużym zainteresowaniem. Początkowo było to cykl zajęć dopasowywanych do bieżących potrzeb grupy, z czasem zaczął się rozwijać, dołączyli nowi trenerzy. Genki otrzymało solidną podbudowę teoretyczną i strukturę, która była odpowiedzią na coraz to większe i zmieniające się potrzeby. Obecnie program z powodzeniem się rozwija, testowaliśmy już pierwsze zajęcia Genki – Rodzina  ćwiczy razem i Genki – Senior sprawny i silny.

Czym zatem jest program Genki?

Genki (元気) to jedno z tych japońskich słów, których nie da się przetłumaczyć jednym polskim wyrazem. Znaczy tyle co zdrowy, pełen energii, gotowy do działania.

Kiedy Japończyk pyta „Genki desu ka?”, pyta właściwie o wszystko naraz — czy dobrze się czujesz, czy masz siłę, czy jesteś gotowy na to, co przyniesie dzień. My zapożyczyliśmy to pytanie jako rytuał, który otwiera każde nasze zajęcia. Dzieci odpowiadają chórem: „Genki desu!” — i naprawdę czuć, że coś się w tym momencie w grupie zapala.

Tyle o nazwie. A teraz o tym, czym GENKI jest naprawdę.

To nie są zajęcia Aikido dla dzieci

Chcemy to od razu wyjaśnić, bo łatwo się pomylić, patrząc z zewnątrz na maty, ukłony i japońskie nazwy ćwiczeń. GENKI korzysta z Aikido, ale nie uczy go jako celu samego w sobie.

Aikido jest tu narzędziem — bardzo dobrym narzędziem, ale jednak narzędziem — do czegoś większego: do tego, żeby dziecko lepiej rozumiało siebie, potrafiło współpracować z innymi i czuło się w swojej skórze coraz pewniej.

Mamy w tym programie jasno ustaloną kolejność. Najpierw człowiek, potem ćwiczenie. Jeśli na danych zajęciach trzeba wybrać między dokładnym wyćwiczeniem rzutu a tym, żeby dwoje skłóconych dzieci doszło do porozumienia — wygrywa to drugie. Zawsze.

Dlaczego akurat ta sztuka walki

Aikido jest w gruncie rzeczy dość nietypowe jak na sztukę walki, bo nie chodzi w niej o pokonanie kogoś siłą. Chodzi o to, żeby zharmonizować ruch, przekierować energię ataku i doprowadzić sytuację do bezpiecznego zakończenia dla obu stron.

To akurat świetnie nadaje się na lekcję o rozwiązywaniu konfliktów — tylko że dzieci uczą się jej ciałem, nie z pogadanki.

Do tego dochodzi kilka rzeczy, które w Aikido są niejako wbudowane: odpowiedzialność za partnera, bo każde ćwiczenie wymaga dbania o to, żeby druga osoba bezpiecznie upadła, oraz rytuał i szacunek wyrażany w konkretnych, powtarzalnych gestach, jak ukłon. Zanim dziecko nauczy się czegokolwiek robić z drugą osobą, uczy się panować nad własnym oddechem i ciałem.

Ruch działa tu lepiej niż rozmowa, zwłaszcza u dzieci, które mają trudność z usiedzeniem w miejscu albo z nazwaniem tego, co czują. Czasem łatwiej najpierw poczuć w ciele, że mała, precyzyjna siła potrafi przemieścić dużo większego partnera, niż usłyszeć o tym w teorii.

Jak wygląda semestr zajęć

Piętnaście spotkań, raz w tygodniu, po 45–60 minut. Każde zbudowane jest z trzech części: rozruchu, głównej pracy dopasowanej do tematu dnia i spokojnego zakończenia. W środku zawsze znajdzie się ćwiczenie Aikido, konkretne zadanie do wykonania i element treningu umiejętności społecznych.

Tematy układają się w logiczny ciąg: od tego, że dziecko uczy się dostrzegać własne emocje i potrzeby, przez uważność na innych, budowanie zaufania i szacunek do wspólnej przestrzeni, aż po asertywność, proszenie o pomoc czy akceptowanie tego, na co nie ma się wpływu.

Dwie ostatnie lekcje to podsumowanie — trener wraca do tego, co grupie szło słabiej, i spina wszystko w całość.

Prowadzimy dwie grupy wiekowe: młodszą (klasy I–III, 7–9 lat) i starszą (klasy IV–VI, 9–12 lat), po 10–20 dzieci w grupie.

Skąd wiemy, że to działa

Nie wymyśliliśmy tego z niczego. Program opiera się na kilku dobrze ugruntowanych koncepcjach z psychologii rozwojowej: teorii salutogenezy Antonovsky’ego (o tym, co buduje zdrowie, a nie tylko o tym, przed czym chroni), badaniach nad odpornością psychiczną dzieci, teorii uczenia się przez obserwację Bandury oraz teorii przywiązania Bowlby’ego, która tłumaczy, dlaczego stały, przewidywalny kontakt z zaangażowanym dorosłym — tu: trenerem — tak dobrze robi dziecku.

W praktyce sprowadza się to do trzech rzeczy, które faktycznie robimy na każdych zajęciach: uczymy konkretnych umiejętności radzenia sobie z emocjami i konfliktami, budujemy więź w grupie przez wspólny rytuał i odpowiedzialność za wspólną przestrzeń oraz dajemy dzieciom stałego, zaufanego dorosłego jako punkt odniesienia.

Kto to prowadzi

Trenerzy GENKI przechodzą osiemnastogodzinne szkolenie przed rozpoczęciem pracy z grupą i mają zapewnioną superwizję — zarówno indywidualną na start, jak i cykliczne spotkania, na których wymieniają się doświadczeniami.

Po każdych zajęciach zostaje krótka notatka obserwacyjna, a po zakończeniu cyklu pytamy o zdanie zarówno dzieci, jak i rodziców.

 

Jeżeli interesuje Cię Program Genki skontaktuj się: Agnieszka Jaworska, tel. 531 399 745, e-mail: agnieszka.jaworska@kagi.org.pl